Walia nie poniosła jeszcze w el. do Mistrzostw Świata ani jednej porażki, ale zremisowała już drugie spotkanie, tym razem z Gruzją, czego bardzo żałuje selekcjoner Chris Coleman.

Półfinaliści Euro 2016 rozpoczęli kwalifikacje od wygranej w starciu z Mołdawią (4:0), ale potem zremisowali z Austrią (2:2), a w niedzielę z Gruzją (1:1).

Pierwsza połowa meczu upłynęła po myśli gospodarzy, którzy objęli prowadzenie dzięki celnemu trafieniu Garetha Bale’a w 10. minucie.

Po zmianie stron to Gruzini złapali wiatr w żagle, a już w 57. minucie remisowego gola zdobył pomocnik Tornike Okriaszwili.

Niewiele brakowało, a Gruzini wywieźliby z Cardiff komplet punktów. Jedynie interwencja Wayne’a Hennesseya zapobiegła 10 minut później stracie gola po strzale z dystansu Jano Ananidze.

W ostatnich minutach spotkania w poprzeczkę wycelował jeszcze Walery Kazaiszwili, wypożyczony niedawno do Legii Warszawa, ale stan remisowy utrzymał się do końca spotkania.

Walia przystąpiła do spotkania osłabiona brakiem Aarona Ramseya i Joe Allena, ale drużyna nie traktuje tego jako wymówki, żałując pogubionych punktów.

“Przy dobrym dniu bylibyśmy w stanie wywalczył komplet punktów. Niestety, przez dużą część drugiej połowy, zarówno w obronie, jak i indywidualnie, zabrakło nam zdecydowania. Dopiero w ostatnich 15 minutach zaczęliśmy naciskać.

“Choć nie brakowało nam okazji strzeleckich, to bądźmy szczerzy, Gruzja mogła nas pokonać swoimi kontratakami. Cofnęliśmy się do tyłu, a to od dawna nam się nie zdarzyło. Wyglądaliśmy na zmęczonych”, skomentował.

Coleman zaznaczył, że stracone punkty to jednak nie koniec świata, a kolejne spotkania z Serbią i Irlandią będą dla jego podopiecznych wielkim wyzwaniem.

“To nie koniec świata, to był dopiero nasz trzeci mecz. Czekają nas dwa wiekie starcia, z Serbią i Irlandią. Obie te drużyny walczą o awans”, dodał.

Tymczasem dzisiaj o 20:45 dojdzie do spotkania Holandii z Francją. Stawka na wygraną Holandii wynosi 3.60, a na wygraną Francji 2.25.